14:59
17.02.10
środa
Co ma Napoleon do polskiej gospodarki?
Większość polskich polityków i ekonomistów patrzy na gospodarkę w naszym kraju z punktu widzenia Napoleona. (Nie ma co się zresztą dziwić – żyjemy przecież w kraju, w którym jeszcze niedawno na uczelniach uczono ekonomii marksistowskiej!) Patrzenie na gospodarkę z punktu widzenia Napoleona charakteryzuje przecenianie wskaźników makroekonomicznych, a nie docenianie narzędzi marketingowych.
Współczesny polski Napoleon to m. in. Rada Polityki Pieniężnej, Rząd RP, większość posłów (poza Palikotem), pewien profesor ekonomii, który udzielił mi wywiadu i nie wiedział co to marketing, a był wicepremierem i ministrem finansów, wielu jego kolegów z uczelni… Wszyscy oni zachowują się tak jakby wierzyli, że istnieje takie wielkie POKRĘTŁO, dzięki któremu zmieniając np. stopę procentową przesuwają całą flankę swojej armii (gospodarki). Zdają się jednak zapominać, że ta flanka składa się z żywych ludzi i ich firm, a w czasie takiej operacji wiele z nich może upaść albo odnieść obrażenia.
Mimo 20 lat wolnorynkowej gospodarki w mentalności większości decydentów politycznych i gospodarczych gospodarka to bezludzka masa, którą należy kształtować z zewnątrz. (Echo scentralizowanej gospodarki?) Większość tzw. ekspertów i dziennikarzy ekonomicznych ugruntowuje ten pogląd, relacjonując z wielka pasją i zaangażowaniem sytuację na giełdzie (nie tylko warszawskiej) zaś tematy związane z sytuacja polskich małych i średnich przedsiębiorstw uznając na mało interesujące. I rzeczywiście, są one dla nich mało interesujące bo większość z nich też nie wie co to marketing i w jaki sposób narzędzia marketingowe mogłyby pomóc w rozwoju polskich firm – a przez to bardzo skutecznie przyczyniać się do wzrostu całej gospodarki.
Porównanie do na Napoleona jest zresztą nie najlepsze z tego powodu, że dbał on o swoich żołnierzy, za co był uwielbiany i przeszedł do legendy. Napoleon wiedział, że aby skutecznie manewrować flankami w czasie bitwy należy mieć dobrze wyszkolonych i dobrze wyposażonych i uzbrojonych szeregowych, sierżantów, poruczników…
Rząd, który chce liczyć na sukces, musi zrozumieć, że dobrych wyników w gospodarce nie da się wyczarować pokręcając nawet największym POKRĘTŁEM, które – w rękach nawet najbardziej utytułowanych profesorów ekonomii – będzie przesuwało się opornie! Najlepszym „smarem” dla gospodarki są sprawne, dobrze wyposażone w wiedzę marketingową małe i średnie przedsiębiorstwa.
Drodzy Napoleonowie, zadbajcie o wyposażenie i uzbrojenie Waszych żołnierzy a zauważycie, że Wasze POKRĘTŁO daje się przesuwać z dużo mniejszym trudem!
Oceń:
Komentarze: 3 odpowiedzi na “Co ma Napoleon do polskiej gospodarki?”
Dodaj komentarz:
Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

Głosuj:
Panie Redaktorze,
Zgadzam się z Panem w 100%, patrząc na polityków w naszym kraju serce mi się kraja. Chodzi mi głównie o ich wykształcenie. OK są po studiach mają merytoryczną wiedzę, ale jej nie pogłębiają. Czasy są dynamiczne i należy dokształcać się (zwłaszcza pełniąc rolę osób publicznych, jakimi są politycy). Warto zwrócić uwagę na system edukacji na uczelniach wyższych … program nie jest doskonały ale jest za to ciut przestarzały. Wiem co mówię (tak jestem studentem marketingu na państwowej uczelni i uczę się dziennie). Jeżeli wykładowcy nie wiedzą co to internet (wykładowcy od marketingu), to co mogą młodym marketingowcom przekazać? Wiedzę nadgryzioną zębem czasu.
Pozdrawiam.
Bardzo cenny głos, dziękuje.. to mnie utwierdza w przekonaniu, że należny próbować zmieniać tę sytuację – i taka jest rola i misja Briefu i wszystkich związanych z nim projektów (Brief for Poland, BriefIndex, Akademia Briefu…)
Cieszę się że tak Pan uważa. Problem naszej gospodarki nie leży tylko w politykach… Firmy nie mają pojęcia o marketingu, tzn. traktują marketing jak kocioł z zupą, wybierają z niej to co im smakuje i odpowiada a resztę zostawiają nietkniętą. Bardziej rozwiniętą myśl można przeczytać na moim blogu, gidze odwołuje się również do tego artykułu. http://www.marketingowiec.blox.pl
Pozdrawiam.